Filtr u klienta na Ursynowie wisi na ścianie tuż za wodomierzem i przechodzi przez niego cała woda do instalacji. Korpus jest przezroczysty, więc stan wkładu widać bez rozkręcania. Nowy wkład jest jasny. Ten był rdzawobrązowy od góry do dołu.
Skąd rdza w wannie, skoro jest filtr
Wkład wstępny to gęste włókno, przez które woda musi się przecisnąć. Rdza i piasek zostają w nim warstwa po warstwie, od zewnątrz do środka. Przez pierwsze tygodnie woda przechodzi bez oporu. Z miesiąca na miesiąc wolnego miejsca we włóknie jest coraz mniej, różnica ciśnień przed wkładem i za nim rośnie i woda zaczyna przepychać przez włókno drobne cząstki rdzy, które wcześniej by w nim zostały.
Te cząstki płyną dalej do instalacji. W wannie i w muszli osiadają tam, gdzie woda spływa ciągle w tym samym miejscu albo stoi. Tak powstają zacieki. Są znakiem spóźnionym, bo pojawiają się dopiero wtedy, gdy wkład już nie zatrzymuje osadu.
Co poza rdzą siedzi we wkładzie po kilku miesiącach
Woda niesie nie tylko rdzę, ale też drobiny organiczne, i one też zostają we włóknie. Woda w korpusie stoi całą noc, a podczas wyjazdu nawet kilka dni. W pomieszczeniu jest cieplej niż w rurze w ziemi. To wystarcza, żeby bakterie zaczęły tworzyć na wkładzie i na ściankach korpusu biofilm, czyli śluzowatą warstwę, którą czuć pod palcami przy myciu korpusu. Naukowcy, którzy badali domowe filtry w Katarze (Scientific Reports, 2018), mierzyli w wodzie za filtrami liczbę bakterii średnio dwanaście razy wyższą od wartości zalecanej.
Nie znaczy to, że z kranu leci woda, od której się choruje. Większość tych bakterii to bakterie heterotroficzne, które żyją w każdej instalacji wodnej i same w sobie nie wywołują chorób. Woda z wodociągu jest dezynfekowana w stacji uzdatniania. Legionella, o której mówi się przy instalacjach, namnaża się w ciepłej wodzie, mniej więcej od 25 do 45 stopni, a filtr na zimnej wodzie przeważnie takich warunków nie ma.
Wniosek jest taki, że zużyty wkład nie robi się od razu groźny, ale z każdym miesiącem bardziej szkodzi, niż pomaga. Puszcza rdzę dalej i zbiera coraz grubszą warstwę śluzu. Wkład wymienia się według kalendarza, a nie dopiero wtedy, gdy w wannie pojawią się zacieki. Przy wymianie myjemy też korpus od środka, bo nowy wkład włożony do brudnego korpusu od pierwszego dnia stoi w tym samym śluzie.
Filtr przy wodzie z wodociągu
W domach z własną studnią montuje się odżelaziacze, a czasem też zmiękczacze, bo woda ze studni bywa bogata w żelazo i twarda. Wodę z wodociągu uzdatnia stacja, więc odżelaziacz nie jest przy niej potrzebny. Filtr mechaniczny już tak.
Rdza nie musi pochodzić z samej wody. Często pochodzi ze starych rur sieci i przyłączy, przez które woda płynie, zanim dotrze do wodomierza. Kiedy wodociągi naprawiają rurę w ulicy, woda po ponownym odkręceniu rusza z inną siłą i porywa z rur piasek i osad. U klientki z Saskiej Kępy taki osad zapchał zawór antyskażeniowy za wodomierzem. Filtr zatrzymuje to wszystko przed zaworami, głowicami baterii, pralką i podgrzewaczem wody. Bez niego cała rdza, którą widać na tym wkładzie, poszłaby prosto do armatury i spłuczek.
Wymiana wkładu
Do odkręcenia korpusu potrzebny jest klucz do filtra. To plastikowy pierścień z rączką. Zakłada się go na korpus od dołu tak, żeby występy w środku pierścienia weszły między żeberka na korpusie. Korpus jest mocno dokręcony i ręką zwykle nie da się go ruszyć. Kluczem schodzi bez szarpania.
Zakręciliśmy wodę i upuściliśmy ciśnienie kranem. Odkręciliśmy korpus kluczem do filtra, wyjęliśmy stary wkład i umyliśmy korpus od środka. Włożyliśmy nowy wkład, sprawdziliśmy uszczelkę pod głowicą i skręciliśmy filtr. Po odkręceniu wody puściliśmy chwilę kran, żeby zeszło powietrze, i sprawdziliśmy, czy na gwincie korpusu jest sucho. Klient był zadowolony.
Hydraulik Warszawa — tel. 511 323 123. Filtry wody montuję i serwisuję przy różnych instalacjach: przy stalowych pionach, jakie bywają w starszych blokach na Mokotowie i na Ochocie, i przy własnych przyłączach domów w Wawrze. Na wymianę wkładu umawiam się także wieczorem.